👑Majówka 2017👑 - Jak ją spędziłam?


„Nie robiłam nic,
robiąc bardzo wiele”


-------

Teoretycznie majówkę zaczęłam od takiej inteligentnej myśli, że już jest Maj (oh, really?), jednocześnie zdając sobie sprawę, że nie tylko rok szkolny zleciał mi niezwykle szybko ale i ogólnie mam wrażenie jakby moje życie [poza szkolne] jakoś niebezpiecznie przyspieszyło.
Nie wiem czy to tylko moje odczucia, bo w końcu nowa szkoła, obowiązki, jakieś nowe pasje, czy to może właśnie dopiero wejście 2017 roku w życie jakoś tak je zaczęło pchać i pchać dalej i dalej. Przez to zaczęłam zdawać sobie sprawę, że się starzeje. Wiem wiem, że jeszcze życia nie znam i tak dalej, ale po prostu doznałam takiego oświecenia. Od siebie powiem Wam tyle - jak jest się małym dzieckiem to chce się być dorosłym, a jak zaczyna się mknąć ku tej wyczekiwanej dorosłości to chce się zakopać we wspomnieniach i przeżyć dzieciństwo raz jeszcze...
 
snap: jagaa050

Już po zdaniu sobie sprawy z niektórych rzeczy, zaczęłam majówkę z energią do działania iiiii... Nie wyszło. Rzadko mam teraz czas żeby sobie posiedzieć parę dni z rzędu praktycznie cały dzień wgapiona w ekran laptopa więc majówka była idealną okazją na nadrobienie zaległości na YouTube czy przelustrowaniu Facebooka od deski do deski (naprawdę; nawet to co było gdzieś na bocznym pasku w reklamach nie umknęło moim oczom!). Miałam też czas na pisanie rozdziałów, a przy okazji także na wprowadzenie poprawek w opisach bohaterów oraz koni, a również i w samych rozdziałach. Póki co jestem zadowolona z pracy jaką nad tym wykonuję, po nawet największym kryzysie zawsze wracam do pisania. Zżyłam się jakoś mentalnie z wykreowanymi przez moją wyobraźnię postaciami ^.^.


Przeglądając wyżej wspomnianego Facebooka zdałam sobie sprawę z kolejnej rzeczy - ludzie są dziwni! (Oh, really? V2). Czasami myślę, że nie pasuję do tego świata, w którym ostatnimi czasy głównym celem stało się wyglądanie identycznie (mam na myśli głównie moją "płeć piękną", chociaż teraz to określenie chyba zmieniło dotychczasowe normy, bo nie wiem co jest pięknego w czarnej mewie na czole [b.r.w.i]..) Klony, klony wszędzie. W mieście, poza nim. Nawet w biedrze czuję się jakbym była obserwowana przez stada  
p l a s t i k ó w - manekinów - szczególnie w moim błyskotliwym miasteczku, w którym 80% osóbek ma te same spodnie i kurtki, zapierając się biegle, że przecież wiedzą co to znaczy być oryginalnym ;).
Poza dość szeroko pojętym lenistwem znajdował się oczywiście czas dla mego lubego, powodując ewolucję (pozdrawiam przyjaciela od pokemonów!) z lenistwa zwyczajnego w lenistwo podwójne wzmożone. Gdyby pogoda była normalna to byłaby jedna z najlepszych majówek w moim życiu, pewnie w grę wszedłby rower i długie spacerki. A tak to cóż, musieliśmy zadowolić się telewizją, kocykiem i okazyjnie pudełkiem lodów - do dyspozycji konsumpcyjnej rzecz jasna a nie tylko pokazowej, hahah.  

W miarę na początku wolnego postanowiłam zmienić zdjęcia na swojej tablicy wspomnień -tym razem schowałam rodzinne a powstawiałam te z przyjaciółmi, znajomymi i chłopakiem. Postanowiłam, że tym razem tablica będzie faktycznie bardzo wspominkowa, stąd wydrukowałam fotografie w black&white. W planach jest jeszcze zmiana tła na jasne, żeby lepiej oddało urok tych wszystkich niesamowitych osób uwiecznionych na zdjęciach.



Po stworzeniu tego małego dzieła, naszło mnie na spontaniczny wypad na pizzę z tymi znajomymi (a przynajmniej ich cząstką bo nie każdy mógł), z którymi rozstałam się po gimnazjum i każde poszło w swoją stronę. Znam ich od przedszkola / podstawówki, niektórych dopiero od gimnazjum, ale zawsze będą dla mnie mega wyjątkowym wspomnieniem! Wypad się udał, było jak za dawnych, dobrych lat... :').
Bardzo lubię usiąść wieczorem i popatrzeć na tą tablicę, lubię wspominać...



Kiedy złapałam odrobinę pogody i względnego c i e p ł a - duchoty - udało mi się zrobić parę zdjęć, takich ot co, tym razem właściwie bez jakiegoś specjalnego przekazu.








GRELA








Ostatnie dni mojego wolnego oczywiście jak zwykle były najbardziej pełne zajęć. Chwilowa pogoda zapunktowała tym, że spędziłam jednak trochę czasu na powietrzu. Późnej znowu nastało załamanie pogodowe i zarazem moje nerwowe, bo tak ohydnego maja dawna me oczy nie widziały, a tak wylanej rzeki i kanału (LAMANSZ, ahahah X'D) też tu od lat nie było.
I majówka się skończyła... 

Dzisiaj zostałam jeszcze w domu, a już jutro rano kierunek Konin i pędzę na przesłuchania w konkursie piosenki literackiej 🙊! Mam nadzieję że mój trochę zmieniony przez alergię ton głosu nie zaważy za bardzo na jakości wykonania - oby. Cóż, nadrobię w razie czego grą aktorską i tyle, próbować zawsze warto :).



Tymczasem się z Wami żegnam, 

Do następnego!

Parę newsów z życia codziennego

Halo! Jak zwykle nie udało mi się zrealizować właściwie niczego co planowałam Wam pokazać. Podstawowy problem mojej natury: doba jest...